Znienacka bierze na się postać małej sowy,

Co zgliszcza zamieszkując lub puste parowy,

Jęczeniem się naprzykrza w nocy tajemniczem.

Taką postać przybrawszy, przed Turna obliczem

Lata, skrzydłami puklerz potrącając śmiało.

Jemu dziwny lęk z nagła obezwładni ciało,

Włos zdębi się876 od grozy, głos w gardle mu skona.

Gdy szelest Jędzy pozna Juturna strwożona,

Włos szarpie rozpuszczony, przeczuwszy nieszczęście,

Drapie twarz i na piersi wdzięcznej krwawi pięście.