Więcej w Tobie wygody niż w najżyźniejszych nad Nilem polach, tamte doczesne pożywienie, a tyś nam mannę żywota z siebie wydało.

Więcej w Tobie nadzieje6 niż w miastach ucieczki; tam musiał rączo winowajca uchodzić, a ty samo szukasz grzesznego z ratunkiem.

Więcej w tobie dostatków niż w skarbcach Salomona, bo gdy Bóg w domach twoich poznany, przynoszą mu królowie ziemscy podarunki od złota.

Śliczność twoja dziwem jest natury, zazdrości cierniem, nieprzyjaciół trwogą.

Dobrotliwość twoja proszącym posiłek, zgubionym żywot, osierociałym pociecha.

Ale jaż się to na chwały twoje zbieram, o miasto pańskie? Któż mowcą bez języka będzie albo jako może kret bez oczu widzieć promienie słoneczne?

Iżali7 ciemność chwalić może światłość? Albo jako z twardego krzemienia zdrój obfity wypłynie?

Nie jest bowiem piękna chwała w uściech8 grzesznego; a nieprawości naczynie jako się na chwały miasta pańskiego zdobyć może?

Więc jeżeli nieudolność moja temu nie wystarczy, przynajmniej dziękować za to miasto Panu do powinnej9 wdzięczności należy.

Tobie tedy pokorna dzięka10 niechaj będzie Najwyższy Panie, któryś to miasto fundował, aby było przybytkiem Syna Twego na ziemi goszczącego.