Mała w ludziach nadzieja, więc pójdę do obrony i munimentów15, ale i te nie dobrze tuszą16, pogluzowane17 nieprawością.
Szukam patrona — nie masz; przyczynnych listów nie przyjmują, korrupcji nie biorą, dylacji18 nie dadzą, apelacji19 nie pozwolą, ewazja20 nie pójdzie.
I tak zagają o mnie prawo: gdzie łóżko moje sądową izbą, zły żywot instyguje21, sumnienie świadczy: Bóg sędzia, egzekutor czart, a dekret (broń Boże) żeby nie był z utratą szczęśliwej wieczności.
Cóż dalej. Ubiorą trupa w koszulę, pokazując, że więcej na tamten świat z sobą bierze, aniżeli na ten świat przyniósł z sobą.
Wrzucą potem w dół, aby nie śmierdział żywym; zadzwonią we dzwony, pokój trociczkami wykurzą, a sami do sukcesji jak do Herapu.
Więc ja, Panie, uprzedzając, wołam do Ciebie, nie żebym nie umierał, bo to nie można; ale żebym umierał w Tobie, z dostateczną ufnością i skruchą.
Niechaj skończę końcem pobożnych; i niech umieram śmiercią owych, którzy w Panu umierają.
Przebij wprzód ciało moje bojaźnią sądów, abym się raczej lękał widzieć Cię sprawiedliwego niż potem doświadczać karzącego.
Wolę, że mię z pomocą Twoją by22 i bojaźń przywiedzie do pokuty, niżby w grzechach zatwardziałego, nieprzyjaciel miał przywodzić do rozpaczy.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi świętemu etc23.