Już, już Kara Mustafa, libickiego lwa szczenię, zajrzawszy krzyża, trwożyć sobą poczyna; i ono7 Lucyperowej pełne pychy serce zbierać każe namioty.

Już odjął świetną od zawoju forgę8; czy że się w drogę gotuje, czy głowę ułatwiając, po którą niezadługo stambulskie emiry przyjdą.

Baszów i bellerbejów9 hucznych tchórz obleciał; co żywo w drogę, gdy już ciężkie bazary, w srogiem zamieszaniu nazad10 uchodzą.

Działa i kartany11 ich nie huczą, ale wyją, a wyrzucona minami ziemia na nichże leci, chcąc pogrześć jeszcze żyjących.

Więc co wskok oblężeńcy12 pójdźcie i upadajcie przed tronem Najwyższego; dziękujcie Panu, który was stworzył, i wielbijcie Go, który wam teraz powtórnie daje zbawienie.

Dziś jeno13 głos odsiecz niosących usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych bojaźnią; ale wdzięczni ratunku do nieba ręce podnoście.

Wypadajcie młodsi i kto broń w ręku uniesie, na zdjęte strachem nieprzyjacioły14; a wy, starcy, i z niebitną15 gawiedzią po blankach murów tryumfalny hymn zaczynajcie.

I uczyńcie okrzyk wesoły, jako po wygranej bitwie, i niech publicznej radości ogniami Stefanowa wieża rozjaśnieje.

Tak jako czasu Solimanowego od Wiednia odwrotu, gdzie ojcowie wasi doznali pomocy Pana zastępów.

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi świętemu etc16.