Kto historie czyta, niech czas porachuje; uzna, że po siódmej lat setni ona23 jedynowładna całego świata pani słabieć poczęła.

Porachuj się i ty ojczyzną z sobą. Od pierwszej koronowanej głowy, siedmiu wieków dzieciznę pędząc, co cię też w tej siódmej wypełnionego klimakteru24 setni czekać może.

Niech w dobrą godzinę przemówię, żeby się jeno ta wolność złem używaniem nie wysiliła, a zbytki górę wziąwszy, praw i ustaw dawnych nie odmieniły.

Bo widząc, że one staropolskie cnoty w zapomnienie idą: jako tuszyć25 mam, że z odmianą obyczajów zostają i prawa.

W Atenach odmieniona u lutni strona26 złym była znakiem; dopieroż u nas, kiedy chwalebnych przodków naszych zwyczajów odbiegamy.

Nie widać teraz w uczciwym i dobrej reputacji kochania: starania o dobro pospolite nie pytaj, kiedy prywaty popłacają.

Służba żołnierska w niwczem27, i przystojne młodzi ćwiczenie; bo nie masz prynuki i podobieństwa, żeby komu starostwo dano, nagradzając zasługi.

A co przedtem mówiono, że więcej skrzypek na smyczek, prządka na wrzeciono, niż husarz na kopią28 weźmie; to teraz słuszniej rzec, że więcej mający za pieniądze kupi, niż odważny żołnierz krew lejący wysłuży.

Jest i więcej przyczyn, które państwom odmiany przynoszą; ale Polsce dosyć postrzec się i warować29 tego, co jej szkodzi.

Tymczasem błagać majestat Najwyższego, żebrząc łaski; aby ten głównego klimakteru obrót nie był w odmianę, ale w pomnożenie.