Bliscy moi i przyjaciele przeciwko mnie zbliżający się stoją.
Cytra moja obróciła się w smutek, napój mój w truciznę; kiedy z przyjaźni sąsiedzkiej widzę na zgubę odpowiedź i nieubłagane zajątrzenie.
Jeżelim235 przymierza nie strzymała? umowę złamała? albo na zdradzie komu była? Sama się sądzę, że słusznie tę zawziętość ponoszę.
Ale jeżelim cudzego nie pragnęła, pokoju nie wzruszała, do wojny nie dała okazji: czemużby mię te stósy236 potykać237 miały?
Ty wiesz, mój Panie, żem spokojny żywot i zgodne obejście z każdym zawsze kochała, a za to mię teraz te kłótnie zewsząd ogarnęły.
Gdy oto swywolny238 Zaporożec potargawszy obowiązki poddaństwa, z krymskiem pogaństwem nastąpili na mnie uciążliwie.
Oraz upatrzył w nieszczęściu mojem czas przedtem ode mnie239 gromiony Moskal; i nie chciał zaspać pogody240 w odbieraniu zawojowanych derewni241.
Poszła za wiatrem i borealna Szwecja, a w temże zamięszaniu łatwiejszego próbowała połowu.
Aż też honorowany ode mnie Transylwańczyk, przeważywszy się przez Krępak, bez opowiedzenia wojny, kraje mi pustoszył.
Wszyscy ci mówili i urągali wszetecznie: «Nie ma Polska zbawienia w Bogu swoim».