— Ja do Fary83 — ksiądz Skarga84 dosalać ma senatorom...
— Daj mu Bóg zdrowie. Dobranoc, kumie Macieju!
— Śpijcie z Bogiem, kmotrze Stanisławie.
Okna zamknięto.
Tymczasem straszny z pozoru pachoł, z rohatyną85 zębatą w ręku, wiodący Jura „pod hareszt”, nachylił się doń i mówił płaczliwie:
— Matula dobrodziejka srodze się zmartwi... oj!
— Znasz matkę? — zapytał tamten zdziwiony.
— Co nie mam znać. Tociem86 wychowanek nieboszczyka Zawiślaka, tatula waszego. Panisko mnie nie poznał? Frącek Chrzan jestem.
— Zmieniło cię przebranie. Ale to i lepiej, żeś miejski.
— To się wie. Klucznik mój krewniak — głodu panisko nie dozna...