— Bodajby im kat żelazem herby powypalał78!

— Nocy nie ma jednej, żeby bałuch79 przez nich nie wynikł...

— Nie dość im, że frymarczą80 kryjomo81, ceł nie płacą, na szkodę kupiectwa działają...

— Albo te ich jurydyki82! Rządy w rządzie, miasta w mieście — urągowisko prawu i obyczajowi!

— Uprzywilejowani!

— Ciemięzcy!

— Oligarchowie!

W miarę jak oddział się zapuszczał, głosy uspokajały się i cichły.

— Pogoda będzie jutro... — ozwał się ktoś, ziewając.

— Na Piekiełko pójdziemy — czarownicę oglądać na stosie...