Dunajem toczyło się dwóch kumów6 pod dobrą datą7. Szewcy pewnie albo cieśle — w szarych kubrakach obydwa, z czapkami przekrzywionymi. Jeden patrzył w księżyc i podśpiewywał, niezbyt głośno zresztą:

Szarszan zardzewiały8

Z poszew opadały,

Kijec granowity9,

Harkabuz10 nabity...

Drugi patrzył w ziemię i pluł na prawo i na lewo.

Gdy byli już blisko, weselszy z dwóch zaśpiewał głośniej:

Mazurowie naszy11

Po jaglanej kaszy

Jak sobie podpiją,