— Co tobie, najmilsza? — pytała tamta, okrywając pocałunkami czoło jej i oczy. — Przelękłaś się czego? Chora jesteś? Może ci surowe posty cioci Ofki zaszkodziły?
Śliczne dziewczę główką potrząsło185 przecząco.
— Za tatusiem ci markotno?...
Główka wciąż się chwiała.
— Chciałabyś za mury, słowika posłuchać, w rzeczułce się popluskać, na sianokosach z kmieciównami186 o przepiórce zaśpiewać?
Znaki przeczące nie ustawały.
— A może... — zaczęła Dobra i urwała.
W tej chwili jednak Basia zwróciła na nią spojrzenie, które do pytań dalszych zdawało się zachęcać.
— A może — powtórzyła, do uszka małego pochylając się — może... za ukochanym tęsknica cię wzięła?
Oczy Basi zabłysły; śliczne liczko rumieńcem się pokryło. Milczała, ale już ruchy jej główki nie przeczyły.