— Ho, ho! Baśka szczęście ma... Chłopak setny: do tańca i do różańca... Nie znaleźć takiego między mieszczankami!...
A pocierając w zamyśleniu wygolone czoło, dodawał smętnie:
— Gdybyż nie Włoch!...
Ofka wówczas śpieszyła z obroną.
— To i cóż! Katolik jest — i dobry katolik. W Rzymie był, do Loretu pielgrzymował, z Ojcem świętym gadał, jak ja tu oto z tobą. Włosiennicy zażywa — i biczowania.
Brat milczał, nie przecząc, ale i nie przytwierdzając.
Zarzut to był w stronę Jura skierowany.
Stary Szeliga poruszył się niecierpliwie.
— Pani siostra — z przekąsem rzekł — zawsze Zawiślakowi przeciwna!
— Bo nie lubię, panie bracie, młodzianków bezbożnych i gwałtowników! — z naciskiem dodała.