Ale było to tylko przemijające omdlenie. Po chwili sam się ocknął i porwał na nogi.
Tymczasem topielców taczano po piasku; przywołany felczer243 udzielał im doraźnej pomocy.
Z wielkim trudem przywołano do życia najpierw Piotrusia, później jego przyjaciela.
Zjawił się inspektor; z całego miasta zbiegły się niebieskie mundurki.
Ocaleni, na pół nieprzytomni, nie wiedzieli, co się z nimi dzieje. Kazano ich przenieść do domu i oddać pod nadzór lekarza.
Teraz dopiero wszyscy zwrócili się do Kucharzewskiego — bohatera i wybawcy. Ale nie było go w tłumie. Olbrzym, gdy tylko dostrzegł, że koledzy otworzyli oczy, kopnął się244 do matki na swą zwykłą gorącą kawę ze śmietanką i rogalikami.
Nazajutrz przyszedł do klasy, taki jak zawsze: spokojny, trochę ociężały.
Na lekcji religii wszedł inspektor i nie tracąc surowego wyrazu twarzy, w krótkich słowach, stylem urzędowym, opowiedział o wczorajszym wypadku. Skończywszy, wyzwał Kucharzewskiego i kładąc rękę na jego ramieniu, oddał mu krótką oficjalną pochwałę.
Olbrzym zdawał się tym bardzo zdziwiony.
— Przecież, panie inspektorze — bąkał, ramionami wzruszając — każdy na moim miejscu zrobiłby to samo.