— Lubisz orzechy? — pyta malec, z miną pełną zarazem uprzejmości i zakłopotania.
— Co nie mam lubić! — odpowiada tamten.
— To przyjdź do mnie. Mam cały worek.
— Oho! — A gdzie ty „stoisz”?
— U Wojcieszkowej, na Starym Mieście, wpodle43 reformatów.
Piotruś wyraża się po prostu — cały jest pełen sielskiej prostoty. Czuć go bardziej dworkiem, niż dworem.
— Przyjdę! — zgadza się wyniośle Kozłowski i szybko odchodzi.
Ale niebawem znów go ciągną za połę.
— A co mi dasz za to? — dopytuje malec nie uważając sprawy za skończoną.
— Mam piłkę... Chcesz?