— Tego, mój drogi, nikt nie rozumie...
I dodał jeszcze z naciskiem.
— Tego nie rozumie nawet sam Jastrebow!
— Czemuż więc, czemuż — zapłakał Sprężycki — to właśnie na popis mi zadał?
Tamten, pomyślawszy trochę, osądził:
— Widać miał złość do ciebie.
— Tak jest, niezawodnie — potwierdził Sprężycki.— Nawet wiem, skąd to poszło. Na imieniny matki wysmarowali mi włosy pomadą różaną. Przyszedłem do klasy w nowym mundurze i w butach na glanc wypucowanych. Jastrząb miał pierwsza lekcję. Obejrzał mnie całego, głowę mi obwąchał — gęba rozszerzyła mu się od ucha do ucha, i powiedział: — Wot frantik paljaczok339!... Odtąd mnie nienawidzi.
Kolega pokiwał głową w milczeniu na znak komizeracji.
— Ale, ale! — podjął tamten. — Powiedz mi, Bronek, co to znaczy po moskiewsku frantik340?
Bronek, którego starsza siostra mówiła po francusku, uważany był i sam siebie uważał za wielkiego lingwistę.