— Byli tacy...

Petrykowski wyrywa się z niespodzianym wyznaniem:

— Raz na wsi, wieczorem, „dusza” przeleciała obok mnie tak blisko, jak stąd do tego kloca...

Wyznanie silnie oddziaływa na słuchaczów.

— Zląkłeś się? — bada jeden.

— Jeszcze jak! Alem zaraz odmówił: „A dusze wiernych zmarłych”... — i natychmiast zniknęła.

— Jakaż była? — dopytuje drugi.

— Bielusieńka.

Trzeci jest ciekawy szczegółów.

— W ziemię się zapadła, czy też do góry pofrunęła?