— Nie wiem. Zniknęła i tyle. Jakby ją kto zdmuchnął.

— Nie pływaj po piasku! — śmieje się ironicznie Sprężycki. — Duszy widzieć nie można.

— Dlaczego?

— Bo dusza nie ma ciała.

Rozsądniejsi przytakują.

— Ma rację. Prawda. Petrykosio puścił finfę! Zbajał się!

Ale występuje i opozycja.

— Ciało ciału nierówne. Dusza nie ma ciała takiego jak my, ale może mieć inne.

— Nie ma i nie może mieć żadnego!

— Tamta dusza — objaśnia ośmielony Petrykowski — nie miała wcale ciała. Była przeźroczysta, jak z mgły.