— Piiii... wielkie rzeczy!

— Ale wy znacie przecie naszą huśtawkę.

— Wyższa od gołębnika.

— Więc cóż?

— Więc ja rozhuśtam się najwyżej, jak tylko można — aż tam, het, pod same chmury — a potem: skoczę na równe nogi na ziemię.

— Przechwalasz się, Baloniku. Tego by i Kucharzewski nie dokazał!

— Bo wielki i ciężki. A ja jestem mały i lekki, więc dokażę.

— Nie bardzo w to wierzymy.

— Przyjdźcie, to zobaczycie.

Kuszkowski zdjął czapkę, wyjął z kieszeni mały grzebyk — z zadowoleniem przeczesuje czuprynę.