— Jaka sztuka?

— Sztuki miałeś dokazać... Nie pamiętasz?

— No tak — potwierdza Kuszkowski, którego zatrzymano. — Obiecałeś spełnić jakieś bohaterstwo.

Sprężycki uśmiechnął się lekceważąco — blade jednak policzki zapłonęły mu nagłym rumieńcem.

— Iiiii... jakie tam bohaterstwo!... Jaka tam sztuka!...

Rozpiął mundurek, wyciąga ukrytą pod nim książkę w czerwonej oprawie ze złocistymi brzegami.

— Oto wszystko, na com się zdobył — spokojnie mówi.

— Cóż takiego?

— Nagroda.

— Winszujemy! Ale... w każdej klasie otrzymało nagrody po dwóch uczniów; w całej szkole dziesięciu. I to się powtarza corocznie. Czy tych wszystkich nagrodzonych będziemy nazywali bohaterami?