— Że jest odpowiedniejsze dla małpy, niż dla człowieka.

— Co panowie o tym sądzicie? — zwraca się Kuszkowski do obecnych. — Co do mnie, przyznaję Balonikowi słuszność.

— I ja!... I ja!... I ja!... — przytakują zewsząd cieńsze i grubsze głosy.

Arbiter wstaje, przeciąga się, laską w powietrzu wykręca „młynka”...

— Zatem — finis. Skończone z Bellonem i skończone ze wszystkimi. Żegnam panów.

Chce odchodzić — wtem chłopców kilku poczyna wykrzykiwać:

— A Sprężycki?... Zapomniał pan o Sprężyckim... Hej, Sprężycki! Sprężycki!...

Wezwany wystąpił z gromadki.

— Czego wrzeszczycie, wariaty?

— Twoja sztuka... słyszysz?... Twoja sztuka?