— Dodam waćpani jeszcze wszystkie klejnoty królewskie! — wołał Lulejka.

— Ustroję się w nie, by świecić jak gwiazda przy boku mego królewskiego małżonka — odpowiedziała Gburia-Furia.

— Oddam waćpani połowę, trzy czwarte, pięć szóstych i dziewiętnaście dwudziestych mego królestwa! — krzyczał Lulejka w najwyższym podnieceniu.

— Och, czymże mi Europa cała bez ciebie, oblubieńcze mój królewski! — pisnęła stara wiedźma i rzuciwszy się na klęczki przed młodym królem, przywarła zwiędłymi ustami do jego ręki.

— Nigdy, przenigdy nie ożenię się z waćpanią! Raczej wyrzeknę się korony królewskiej! — wołał Lulejka, wydzierając dłoń swoją z kościstych palców ochmistrzyni. Ale Gburia-Furia uwiesiła się na niej całym ciężarem.

— Będziemy żyli jak dwa gołąbki — gruchała czule. — Mam własne środki utrzymania, a zresztą z tobą będzie dobrze twojej Gburci nawet w chatce pustelnika.

Lulejka zdawał się tracić zmysły z bezsilnej wściekłości. — Wróżko, Czarna Wróżko, ratuj mnie! — jęknął, wyciągając błagalnie dłonie ku matce chrzestnej. — Ja nie chcę! Ja nie mogę poślubić tej poczwary!

— Czyż myśli, że bez jej przestróg nie potrafię dotrzymać raz danego słowa? Czy sądzi, ze nie potrafię stać na straży swego honoru? — odpowiedziała Czarna Wróżka, mierząc Lulejkę zimnym, przenikliwym wzrokiem.

Lulejka zadrżał, usłyszawszy własne słowa pełne pychy i zarozumiałości. Czuł, że zgubiony jest bez ratunku, skoro wierna jego przyjaciółka i opiekunka odpycha go od siebie. Nie mogąc znieść wyrazu pogardy bijącego z oczu Czarnej Wróżki, Lulejka przymknął powieki i bez sił oparł się o ścianę.

— Dosyć! — przemówił wreszcie tak okropnym głosem, że wszyscy obecni się wzdrygnęli. — Eminencjo, Wróżka ta wyniosła mnie na szczyt najwyższego szczęścia, by potem zepchnąć mnie w otchłań rozpaczy. Ale nigdy nikt nie będzie mógł powiedzieć, że król Lulejka nie umie dotrzymać danego słowa! Proszę, Eminencjo, śpiesz do katedry! Powstań, hrabino, niech cię do ołtarza powiodę! Żegnaj mi na wieki, Różyczko moja umiłowana! Lulejka twój spełni powinność swoją, a potem zginie!