I puszczę ich aż pod księżyc.

Bodaj to, kiedy się przy jednym dziele

Z dwóch stron przeciwnych zejdą dwa fortele. —

Dobranoc, matko. Trzeba mi stąd sprzątnąć

Tę bryłę mięsa. Coś teraz pan radca

Cichy, poważny, on, co był przed chwilą

Uosobioną, głośną krotofilą362.

Pójdź, waszmość, musim skończyć z sobą sprawę.

Dobranoc, matko.

wychodzi wlokąc ciało Poloniusza