Ona zaś — trzebaż, abym to pamiętał! —

Wieszała mu się u szyi tak chciwie,

Jakby w niej rosła żądza pieszczot w miarę

Zaspokajania jej. I w miesiąc potem...

O, precz z tą myślą!... Słabości, nazwisko

Twoje: kobieta. — W jeden marny miesiąc,

Nim jeszcze zdarła te trzewiki, w których

Szła za biednego mego ojca ciałem,

Zalana łzami jako Niobe88 — patrzcie! —

Boże mój! zwierzę, bezrozumne zwierzę