Ani kapłanów pobożne obrzędy,

Ani czas ofiar: nic z tego wszystkiego,

Co wszelkiej stawia wściekłości zaporę,

Nie zdoła żadnym starym przywilejem

I zardzewiałym puklerzem77 zwyczaju

Zasłonić piersi Marcjusza przed gromem

Mej nienawiści. Gdziekolwiek go znajdę,

Choćby to było w domu i pod strażą

Brata mojego własnego, utopię

Chciwą krwi dłoń w własnych jego wnętrznościach.