Jak przed okrętem żaglolotnym fala,

Tak przed naciskiem jego dłoni wszystko

Ustępowało i padało. Jego

Miecz, stempel śmierci, gdziekolwiek zabłysnął,

Wszędzie ślad wyrył. Od stóp aż do głowy

Cały wydawał się jakąś żyjącą

Masą krwi, której wszelkim poruszeniom

Towarzyszyły jęki konających.

Sam jeden wkroczył w groźne bramy miasta,

Aby się zgubnym stać jego obrońcom;