Wojenne gardło moje, które dźwiękom
Trąb wtórowało, niechaj się zamieni
W cienką piszczałkę rzezańca182 lub niańki,
Co dzieci lula! Niech szalbierski uśmiech
Osiądzie na mych licach; łzy żakowskie
Powloką szybę mych oczu! Niech w ustach
Moich żebraczy język zabełkoce,
Kolana moje, com je dotąd chyba,
Pnąc się pod górę, zginał, niech się zniżą
Jak u charłaka, co bierze jałmużnę!