Stałeś przede mną we śnie, walczyliśmy,

Gruchotaliśmy sobie wzajem hełmy,

Chwytaliśmy się oburącz za gardło,

I przebudzałem się martwy z rozpaczy,

Że to był tylko sen. O tak, Marcjuszu,

Choćbyśmy żadnych zajść nie mieli z Rzymem,

Żadnych do niego uraz, za to jedno,

Że ciebie wygnał, wielki bohaterze,

Podnieślibyśmy całą naszą ludność

Od lat dwunastu do siedemdziesięciu