On nie dba o twe łzy. Mów ty, pacholę:

Może dziecinne twoje słowa więcej

Na nim wymogą niż moja wymowa.

Nikt nie ma większych niż on obowiązków

Dla matki, a on mi się tu pozwala

Rozwodzić, jakby spętany miał język.

Biedna ja, com cię do walk zachęcała,

Gdacząc jak kokosz, choć tracąc cię, mogłam

Zostać bezdzietna; com cię za powrotem

Obsypywała błogosławieństwami.