Miło mi widzieć was.
WALERIA
Jakże się macie? Zakute z was domatorki. Cóż to, szyjecie, widzę? Śliczne rąbki36, na poczciwość! Jakże się miewa twój mały synek, Wirgilio?
WIRGILIA
Dziękuję wam, łaskawa pani, zdrów jest, do usług waszych.
WOLUMNIA
Wolałby patrzeć na połysk mieczów i słuchać odgłosu trąb niż siedzieć przy swoim ochmistrzu37.
WALERIA
Walny38 chłopiec, prawdziwy syn swego ojca. Przeszłej środy przyglądałam mu się przez pół godziny, ma coś tak pewnego w sobie. Widziałam, jak pogonił za złotobarwnym motylem; schwytał go i puścił, dalejże znowu w pogoń za nim, i znowu go schwytał. Schwytawszy go znowu, czy to z gniewu, że upadł, czy to z innej jakiej przyczyny, zacisnął zęby i zgniótł go; powiadam wam, zgniótł go bez litości.