Złośliwa ręka śmierci zdruzgotała

Te dwa zwierciadła, w których się wspaniale

Królewskie jego rysy odbijały.

Teraz za całą pociechę w tym życiu

Jedno fałszywe szkło mi pozostaje,

W którym z boleścią widzę hańbę moją.

Tyś wdową wprawdzie, lecz jesteś i matką:

Pozostawiono ci pociechę z dzieci;

Mnie naprzód z objęć śmierć wydarła męża,

A potem z słabych rąk me dwie podpory: