Do spokojnego, niewinnego tronu.

Witaj, zniszczenie, krwi, mordzie i rzezi!

Widzę już, jakby na mapie, ten koniec.

KSIĘŻNA YORK

Przeklęte, zmierzłe dni domowych niezgód!

Ileż was oko moje już widziało!

Mąż mój położył życie za koronę;

Synami mymi los miotał, mnie niosąc

Radość lub boleść, im korzyść lub straty.

Aż oto kiedy się usadowili,