KRÓLOWA ELŻBIETA

Zaprawdę, gładkoś wyzuł ich z wszystkiego:

Z pociech, królestwa, wolności i życia.

Czyja bądź ręka przeszyła ich serca,

Twa głowa kręto wiodła ją do tego.

Tępym niechybnie był ów nóż morderczy,

Nim naostrzony o twe serce z głazu

Zagrzązł w wnętrznościach moich biednych jagniąt,

O, gdyby nie to, że przyzwyczajenie

Najdzikszą boleść zdolne jest ugłaskać,