Nie rozbiłażbym sobie rozpaczliwie

Głowy piszczelą którego z pradziadów

Jak pałką? Patrzcie! patrzcie! zdaje mi się,

Że duch Tybalta widzę ścigający

Romea za to, że go wygnał z ciała.

Stój! stój, Tybalcie!

przytyka flakon do ust

Do ciebie, mój luby,

Spełniam ten toast zbawienia lub zguby.

Wypija napój i rzuca się na łóżko.