Połóżcie tamę łzom i umaiwszy

To piękne ciało liśćmi rozmarynu,

Każcie je, wedle zwyczaju, niebawem

W świątecznych szatach zanieść do kościoła.

Świętymi wprawdzie są boleści prawa,

Przecież rozsądek z łez się naigrawa.

KAPULET

Cośmy na gody poprzysposabiali,

To musi teraz posłużyć na pogrzeb;

Weselna uczta zamieni się w stypę,