Przeciw wam wszystkie podniosło stworzenia.

Ono, Alonso, wydarło ci syna,

Ono przez moje skazuje was usta

Na zgon powolny, tysiąckroć straszniejszy

Od śmierci nagłej, co wszędzie za wami

Krok w krok pogoni. By gniew ten przebłagać,

Który inaczej śród samotnej wyspy

Zwali się na was, nie ma jak pokuta

Szczera, serdeczna i jak czyste życie.

Znika śród grzmotów. Wkrótce, śród łagodnej muzyki, wchodzą postacie, tańczą z grymasami i szyderstwami i stół wynoszą.