Witam cię, różnobarwna posłanko Junony!

Wezwaniu jej powolna, przybywam w te strony.

Twe skrzydła szafranowe po mych kwiatów łące

Sieją deszcze ożywne i miody pachnące;

Łuk twój w górze rozpięty jak ramy barwiste

Oprawia moje stepy i lasy cierniste

Bogatą szarfą, którą pysznią się me pola.

Lecz po co mnie Junony przyzwała tu wola?

IRIS

Być świadkiem czystych związków kochającej pary,