I liście winogradu po tykach się pnące,

I na skałach nadbrzeżnych wietrzyki chłodzące:

Mnie bowiem, niebian posła, dżdżysty łuk na niebie,

Juno, królowa bogów, wysyła po ciebie,

Każe opuścić wszystko i na tej murawie,

Z nią razem ku niebiańskiej pośpieszyć zabawie.

Tęczowy zaprząg pawiów siecze już obłoki,

Przybywaj więc, Cerero, przybywaj bez zwłoki!

Wchodzi Ceres.

CERES