Łez krople ronią. Czar znika powoli,

A jak poranek za nocą się skrada

I ciemność topi, tak myśl wracająca

Zaczyna zganiać chmury odurzenia,

Co jasny rozum jak w płaszcz owinęły.

Dobry Gonzalo, zbawco mój prawdziwy,

Wierny wasalu dla twojego pana,

Wszystkie twe cnoty słowem i uczynkiem

W naszej ojczyźnie szczodrze ci zapłacę.

A ty, Alonso byłeś bez litości