PROSPERO

Powieść nasuwa słuszne to pytanie.

Droga, nie śmieli (lud mnie nazbyt kochał)

Krwawej pieczęci na czynach swych wybić;

Złe cele farbą nawiedli piękniejszą.

By skończyć, śpiesznie wiedli nas do łodzi,

A o mil kilka czekał na nas statek

Bez lin, bez masztów, spróchniały, przegniły,

Szczury go nawet opuściły z trwogi.

Tam bez litości rzucili nas dwoje,