Leżał na ziemi, na słońcu się kąpał,

Z pani fortuny w pięknych szydził słowach,

W słowach dobranych, choć pstrokaty błazen

«Dzień dobry, błaźnie», rzekłem, a on na to:

«Nie zwij mnie błaznem, póki mi fortuny

Niebo nie ześle». Tu dobył kompasu,

A poglądając zagasłym nań okiem,

Rzekł bardzo mądrze: «Dziesiąta godzina;

Tu widzieć można, jak świat nasz się kręci.

Godzina temu, a była dziewiąta,