(Lecz daję słowo, cała piękność twoja

Śmiało po ciemku iść może do łóżka),

Maszli być razem dumną i okrutną?

Cóż się to znaczy? Czemu patrzysz na mnie?

Tylko tandetny widzę w tobie towar

Matki natury. Na honor, ta panna

I mnie chce także w sidła swoje złapać.

Nie, dumna pani, nie łudź się nadzieją:

Ni brwi twe czarne, ni włos twój jedwabny,

Ni jasne oczy, śmietankowe lica,