Twej mnie urody nie zrobią czcicielem.

A ty znów czemu, szalony pasterzu,

Wśród ciągłych westchnień uganiasz się za nią,

Jak wiatr ciężarny wieczną mgłą i deszczem?

Wszak ty piękniejszym stokroć jesteś chłopcem

Niż ona dziewką. Tacy jak ty głupcy

Świat kapryśnymi zaludniają dziećmi.

Nie jej zwierciadło, lecz ty jej pochlebiasz;

W twoich się słowach urodniejszą widzi,

Niżby się mogła w własnych widzieć rysach.