Jakże się skończyło zajście?
PROBIERCZYK
Kiedyśmy stanęli na placu, pokazało się, że kłótnia doszła siódmego stopnia.
JAKUB
Jak to siódmego stopnia? Książę mój, bądź łaskawy dla tego człowieka.
KSIĄŻĘ
Bardzo mi się podoba.
PROBIERCZYK
Bóg wam zapłać, panie, i daj wam równą miłość u ludzi! Przybiegam tu jak i inne wiejskie pary, żeby przysięgać i krzywoprzysięgać, stosownie do tego, jak wiąże ślub, a krew rozwiązuje. Biedna dziewka, panie, straszydełko, panie, ale moja. Bo biedne moje przywidzenie — wziąć, czego nikt inny wziąć nie chciał. Bogata cnota mieszka jak skąpiec — w szpitalu, jak wasze perły — w brudnej ostrydze.