I z rąk żołnierzy naszych pastwę jadły,

Towarzyszyły nam aż do Filippi,

Ale dziś rano oba odleciały,

A na ich miejsce kruki, wrony, kanie

Krążą nad nami i patrzą nam w oczy,

Jak na żer pewny, na pół już umarły,

Cieniem swych skrzydeł, jak śmiertelną płachtą,

Owiły wszystkie armii naszej pułki,

Na śmierć skazane.

MESSALA