Ileż to razy ubiegł wam dzień cały

Na murach, dachach, na kominach domów,

Z dziećmi na ręku, w cierpliwej nadziei,

Że Pompejusza wielkiego ujrzycie?

Zaledwo rydwan jego się pokazał,

Ileż to razy na wasze okrzyki

W swoich głębinach zadrżał Tybr26 schowany

Na rozgłos echa swych brzegów skalistych?

A teraz szaty bierzecie świąteczne,

Tłumnie warsztaty wasze opuszczacie,