Pierścień mój wart był czterdzieści dukatów,

W zamianę on mi łańcuszek obiecał;

Teraz zatrzymać chce jeden i drugi;

Stąd wnosić muszę, że całkiem oszalał.

Zresztą mam na to drugi jeszcze dowód,

Szaloną jego powieść przy obiedzie,

Że mu przed nosem własne drzwi zamknięto.

Zapewne żona, widząc paroksyzmy,

Z trwogi nie chciała wpuścić go do domu.

Bez straty czasu biegnę teraz do niej,