Książę i panie, mąż mój, Antyfolus,
Któremu siebie i mienie me całe
Oddałam, twoim powolna rozkazom,
W tym dniu nieszczęścia rozum nagle stracił,
Jak opętany wypadł na ulicę,
A z nim niewolnik, tak jak on szalony,
Napadał domy spokojnych mieszkańców,
Zabierał perły, pierścienie, klejnoty
I wszystko, co mu podobać się mogło,
Aż mi się przecie udało go związać,