Ni gniew pomącił, chociaż ich bezczelność

Mogłaby mędrszym niż ja odjąć rozum.

Drzwi mi zamknięto w godzinę obiadu,

Złotnik ten, gdyby nie był z nią w przymierzu,

Mógłby to stwierdzić, bo był razem ze mną.

Gdy nas opuścił, poszedł po łańcuszek,

Który miał z sobą przynieść „Pod Jeżowca”,

Gdziem z Baltazarem wspólnie obiadował;

Lecz nie dotrzymał słowa. Po obiedzie,

Idąc ulicą, spotkałem go trafem,