Jak w towarzystwie szedł tego szlachcica.

Tam złotnik stwierdził fałszywą przysięgą,

Żem dziś od niego łańcuszek odebrał,

Choć, Bóg mi świadkiem, nigdym go nie widział;

Za dług zmyślony uwięzić mnie kazał;

Byłem posłuszny, ale zaraz sługę

Po rulon złota wysłałem do domu;

Gdy go nie przyniósł, prosiłem sierżanta,

By ze mną poszedł do mego mieszkania.

W drodze spotkałem żonę mą i siostrę