Splamił rozpustnik lubieżnym dotknięciem.

Wszak plułbyś na mnie, potrąciłbyś nogą,

Małżonka imię w twarz byś moją rzucił.

Wszeteczną skórę z czoła mego zdrapał,

Z niewiernej ręki ślubny odciął pierścień

I skruszył gniewnie rozwodu przekleństwem.

Wszak tak byś zrobił? Zrób więc, bo już pora.

Rozpusty plama ciało moje szpeci,

Zbrodnia bezwstydu we krwi mojej płynie;

Bo gdy mąż z żoną jedno tworzy ciało,