Piękną, dowcipną, wesołą a wdzięczną.

Do niej na obiad prowadzić was myślę.

Nieraz mi żona bez żadnych powodów

Za tę znajomość sceny wyprawiała.

Do niej was proszę. Idź wprzódy do domu,

Zabierz łańcuszek, już pewno skończony,

I „Pod Jeżowca” bez zwłoki go przynieś,

Tam jej mieszkanie; naszej gospodyni

Na złość mej żonie prezent ten przeznaczam.

Z własnego domu jak złodziej wygnany